SPŚM

17 października, 2017

Gruczoł tłuszczowy i łojowy

Zaskakującym jest, że w literaturze w języku polskim prawie wcale nie wspomina się o gruczołach tłuszczowych (angielskie "grease gland") u świnek morskich. Znajdują się one u podstawy kręgosłupa świnki, tam gdzie zaczynałby się jej ogon, gdyby go miała. Szczególnie jest on widoczny u samców i głównie one mają z nim problemy.
Na zadku samca łatwo zauważyć lekko wilgotne miejsce, trochę lepkie, bez szczególnie brzydkiego zapachu - dlatego bardziej od nazwy gruczoł zapachowy pasuje tu nazwa gruczoł maziowy lub tłuszczowy.
Ta lekka lepkość jest stanem normalnym i nie przeszkadza ani śwince, ani jej opiekunowi. Problem pojawia się dopiero w przypadku nadczynności gruczołu, jakby "łojotoku". Wtedy włosy w okolicy gruczołu, a czasem na całym zadzie robią się tłuste, pozlepiane w strąki substancją, przypominającą żywicę lub smołę i równie trudną do usunięcia.

Kiedy zauważy się takie "czarne strąki", nie jest to powód do szczególnego niepokoju, śwince nic nie grozi. Trzeba tylko futro umyć, choć to może nie być takie proste.
Do usuwania wydzieliny stosuje się metody podobne, co do zmywania smaru lub żywicy z rąk - najpierw trzeba zabrudzone miejsce natłuścić, a potem normalnie umyć.
W przypadku świnek morskich należy stosować delikatne oleje - Amerykanie bardzo polecają olej kokosowy, u nas raczej trudno dostępny.
Spokojnie można go zastąpić oliwką dla dzieci, albo jakimś innym bezpiecznym dla ludzi tłuszczem.
Po rozpuszczeniu "świnkowego smaru" sierść należy umyć środkiem przeznaczonym do kąpieli małych zwierząt. Jeśli te zabiegi nie pomogą - zostaje zawsze wystrzyżenie zlepionych włosów. U świnek skinny wystarczy samo zmywanie skóry delikatną oliwką.

Wydzielinę o silnym zapachu wytwarzają natomiast gruczoły łojowe znajdujące się wewnątrz woreczka odbytowego u samców.
Czasami widzimy, jak samczyki "ciągną pupą" po podłożu, znacząc terytorium.
Jest to biaława, lepka substancja, której obecność na ściankach woreczka odbytowego jest zjawiskiem normalnym.
Normalne jest też, niestety dla nas, "puszczanie smrodka" przez samce, co bywa nazywane też "rozsiewaniem knurzych perfum" lub "puszczaniem bąków", choć nie ma związku z trawieniem.

Całe szczęście ten niezbyt przyjemny zapach starych skarpet lub sera po wywietrzeniu nie zostaje na naszych świnkach! :)

 


Opracowanie: Kimera