Puchate Siły

Świnki, które znalazły swoje domy

Moderator: silje

Puchate Siły

Postautor: sosnowa » 03 gru 2013, 22:36

JObrazek
23 października 2013 roku rodzina nasza została wzięta w jasyr i przekształcona w niewolników przez malutką ale charyzmatyczną świnię, Grawitację[*].
Z tego powodu Ona i jej wszyscy podwładni podzieleni zostają na ordy, których kolorystyka nie ma nic wspólnego z kolorem futra ich członków, natomiast wszystko z tradycją i symboliką ogólnie przyjętą na naszym kawałku planety


Obecny stan stada przedstawia się następująco:

cztery prosięta


Srebrna Orda, czyli Ci, Którzy nie Znali Grawitacji (ani Turbulencji), ale znali Murgatroidę

(raczej) królowa
Apisia, czyli Apis Trzmielina SPŚM
ur. zapewne zimą 2015, ca. 17 lutego. U nas od 17 03. 2017.



Obrazek

Kochany, mądry, jedwabny żarłok. Niewyobrażalnie terapeutyczna, kojąca i atłasowa dama. Straciła w grudniu 2016 siostrę, z którą mieszkała, potem została oddana w lutym 2017 do adopcii. DT była Natalinka. Do nas trafiła po śmierci Królowej Grawitacji i objęła dowodzenie załamanego i skołowanego stada. Po jej koronacji nastał spokój przerywany wrzaskami Murgi [*] i turkotem Kresydy [*]. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Murgatroidy skaputniała nieco i podzieliła się władzą ze zdumionym tym faktem Wiedźminem. Miała masę cierpliwości do Kresydy, a umiarkowanie do Otonii, którą czasem odgania, ale już powoli godzi się z tym, że albo uzna obecność małego świra na swoim tunelu za swoisty rodzaj spa, albo będzie musiała ciągle protestować i nigdy sobie nie poleży. Bardzo spokojna i zrównoważona świnka, niezwykle sprytna i bystra, daje się tresować, staje słupka gdy prosi o jedzenie. Dla cykorii zrobi wszystko i zawsze zauważy, że Duża coś szykuje do jedzenia, na widok Dużego wali w kraty przekonana, słusznie, że zaraz coś dobrego dostanie. Imię zawdzięcza temu, że wygląda jak zatroskany i gruby trzmiel. Zatroskanie jest wynikiem "efektu białych brwi" od rozetki na czubku głowy. Niestety chora na niedoczynność tarczycy, co wiele tłumaczy, w tym grubość trzmiela. Ale jest już na lekach, więc nie straciłam nadziei, że kiedyś zacznie przypominać szczupłego trzmiela. Zatroskanego.

Orda Spiżowa, czyli Ci, Którzy nastali po śmierci Murgatroidy, oby rośli w siłę i oby jak najdłużej nie powstawała po nich żadna inna orda.

Otonia
ur.ok 24 sierpnia 2017 w chlewie/psuedohodowli, u nas od 24 września 2017


Obrazek

Malutka (na zawsze, gdyż przestała rosnąć będąc wielkości góra półrocznej drobnej świnki) jesienna rozetka, która nie ma gałek ocznych, ale ma kochającą rodzinę. Uratowana 13 września z ohydnego pseudo przez Mańkę z forum SPŚM, przeleczona i przekazana nam. Przywieziona z honorami przez Tatę Majki. Mimo braku oczu Otonia radzi sobie wspaniale, jest przylepą na rękach, gdzie rozczulająco węszy i wyciąga stopiszcza. W klatce nie daje sobie w kaszę dmuchać, parę razy przydzwoniła Sołtysowi, któremu lubi zabierać żarcie z paszczy w słusznym mniemaniu, że skoro on to konsumuje, to z pewnością warto, poza tym, po co węszyć i szukać, jak wiadomo, gdzie jedzenie jest na pewno. Upodobała sobie spanie na tunelu, w którym siedzi Apisia, co w sumie jest niegłupie zważywszy na trzmiele gabaryty i cudowną miękkość, przy której polar to pikuś. Uwielbiała siedzieć z Kresydą [*] w jednym kapciochu, niemniej kiedy trwoga, to najlepiej schować się za Wiedźmina. Jest w stanie w czasie popkornowania obrócić się w powietrzu o 180 stopni. Noc nie robi jej różnicy, wtedy tym bardziej się sroży mając wówczas przewagę nad widzącymi świnillami. Od niedawna uzyskała łatwy dostęp do apartamentów na piętrze z powodu zamontowania trapu. W efekcie stała się niebywałym półkownikiem :D . Do perfekcji doprowadziła także techniki wskakiwania i zeskakiwania z hamaka bez użycia wzroku.
Pojawienie się Dioptrii, która jest od niej o przynajmniej 4 miesiące młodsza, choć już teraz znacznie większa, spowodowało intensyfikację jej ujawnionych w tym roku kalendarzowym aspiracji zostania Wszechwładną Świata Cesarzową, by jej całe stado służyło i dla niej na posyłki było. W efekcie, dla człowieków, a zwłaszcza dla Burakury, która na własną prośbę stacjonuje w tym samym pomieszczeniu co kawiorowa klatka, wyspanie się jest pożądanym lecz mało realnym szczytem luksusu.
Edit: po operacji i spadku formy wiosną wycofała się na z góry upatrzone pozycje i obecnie w klatce okupuje luksusową antresolę z rzadka i z mieszanymi uczuciami goszcząc tam małżonka i upierdliwą najmłodszą współżonę. Apisia dostojnie się do skakania po antresolach nie .... zwyża. Na wybiegu Otonia nie usiedzi doprowadzając swymi biegami długodystansowymi resztę stada do kompleksów i szału.


Dioptria z Szalonego Chlewika, vel Chmura lub Biała Mysza
ur. 9. 11. 2017, u nas od 24 lutego 2018

Obrazek

Bardzo rasowa CH Teddy. Dostaliśmy ją na pocieszenie po śmierci Kresydy, aby kultywować tradycję Szalonego Miśka na pokładzie. Hodowczyni, przegrawszy walkę z samą sobą, postanowiła poprzestać na ok 45 świnkach i chciała umieścić Dioptrię w zaprzyjaźnionym i już wprawionym domu. Dziękujemy i postaramy się nie zawieźć pokładanych w nas nadziei. Dioptria jest spokrewniona z Kresydą[*], jej dziadek ze strony matki, słynny Otik [*]którego bardzo przypomina, był ojcem Kreski. Tata Dioptrii, Wokul, wywodzi się zaś z hodowli Obuchowo. Wysoki ród widać bardzo po niej, gdyż jest to arystokratka w każdym calu. Co nie przeszkadza jej szaleć z Otonią, początkowo było nieco rewolucyjnie, nawet obawialiśmy się terroru i widma gilotyny, ale obecnie zbliżamy się wielkimi krokami do Kongresu Wiedeńskiego (mimo regularnych Wiosen Ludu, w czasie każdej Otońskiej Rui). Jej gabaryt i siła charakteru niestety przemogły i mamy teraz zaskorupiały konserwatywny reakcjonizm z proletariatem szalejącym na antresoli.W stado weszła jakby była od zawsze, nam pozwała się łaskawie adorować, raczy obdarzać niejakimi względami Szefa Szefów, oddając mu co szefoskie.

Orda żelazna, czyli to, co nastąpiło po śmierci Chana Geralta

Na razie pretendent do tronu, bo czapki ze szpikulcem na pewno nie dostanie, chan mógł być tylko jeden

Walczak Waldemar, vel Waldemar Krzywousty SPŚM
ur. zapewne około maja 2016 u nas od 12 lidstopada 2018

Obrazek

Wyciągnięty z fatalnej sytuacji i warunków, teoretycznie nasz tymczas, wiedzieliśmy, że zostanie jeszcze przed odebraniem. No i został. Był bardzo chory, ale się wylizał, została mu wisząca warga i krzywogębność wynikająca z porażenia nerwu twarzowego. W oczekiwaniu na kastrację i wesele :szczerbaty:
Super kontaktowy gość, starokawalerskie ma na razie nawyki i jest okropnie trudnym pacjentem, ale poza tym urok osobisty klasy gwiazdorskiej oraz ciekawy sposób mówienia z racji wargi.

Honorowy członek Ordy Diamentowej, Czyli Tych, Którzy Znali Grawitację i Turbulencję, czyli
jeden pies, ale jaki!


Sunia Łata Paluszanka
ur pewnie w roku 2013. U nas od 30. 01. 2015

Obrazek

Psa mamy takiego, jakbyśmy mieli sforę. Szalona, kochana, wrażliwa. Uznawała królowanie Grawitacji[*], bardzo lubiła Turbulencję [*] najbardziej skumplowana z Euzebiuszem [*]. Do innych świń podchodzi z bardzo życzliwym respektem. Przeżywa okropnie wszelkie ich zabiegi higieniczne lub lecznicze, w tym zwłaszcza obcinanie pazurków i zastrzyki.




Trzy człowieki, czyli jasyr Ordy Diamentowej i wszystkich pozostałych Ord:

Szef Stada, jego żona sosnowa i ich córka Burakura, autorka większości imion zwierzęcych oraz własnego nicka



Na zawsze pozostaną w naszej pamięci i naszych sercach:


Diamentowa Orda

Turbulencja[*] SPŚM
zapewne ur. 12.04.2011, u nas od 3.01. 2014-23.03.2015

Obrazek

Pierwsza, którą straciliśmy. Nasza ukochana. Rasowa US Teddy, ogromna, nawet jak na samca, wcale nie mniejsza chyba od Geralta. Przenajmilsza, proludzka, Gniezapomniana, wyję to pisząc mimo, że to już ponad dwa lata. Grawisia bardzo ją kochała, myślę, że z wzjemnością, choć Turbula wolała ludzi. Obie gryzły. gdyby mogły wrócić, mogłyby mi odgryźć rękę. Albo nogę. Tylko kto by się wtedy nimi opiekował


Kólowa Grawitacja Niezastąpiona [*] zoolog
ur. ca. 24. 08 2013 u nas 23.10.2013-2.03.2017

Obrazek

Obrazek

Nasza pierwsza świnka, nawet nie próbuję napisac jak ważna i jak szczególna. Królowa naszych serc i domu. Na razie zbyt boli by powiedzieć coś więcej. Osierociła nas i zrobiło się ciemno.



Złota Orda

Euzebiusz [*] SPŚM
ur. 12.04.2011. U nas od 28.05.2015 do 7.08.2015

Obrazek

rasowy US Teddy. Wspaniały, kochany, ach jak bardzo kochany chłopak. Niesamowicie inteligentny, kontaktowy, proludzki. Mimo choroby niesłychanie energiczny i stanowczy. Pierwszy zwierzak, do którego powiedziałam "synku".Stracił kolegę z klatki, potem był sam. Bardzo przywiązany do niego właściciel musiał go oddać do adopcji, też pewnie o nim myśli teraz. Bardzo się kochali z Grawitacją[*], niestety tylko przez kraty, Całowali się przez pręty i siedzieli blisko siebie. Mieli być razem, ale choroba go zabrała.

Murgatroida [*] SPŚM, czyli Trusia, albo Murga
ur ca. 22.11. 2014. U nas od 27.03.2015- 12. 07. 2017

Obrazek

Jak widać bardzo w typie US Teddy, kolor beżowy, idealnie niemal zgodna z Polską Normą (jakby to było ważne ), ale zakupiona przez byłych właścicieli w pseudo. Była onlinkiem, czyli adoptowana na zasadzie online. Opiekunem wątku była odeta.
Przecudownie proludzka świnka, mogł godzinami się wylegiwać na rękach. Jeśli chodzi o stado, to czuła się w nim dobrze w czasach królowania Grawitacji[*], którą kochała. bardzo się dobrze dogadywały, choć bez poufałości. Grawitacja zapewniała jej, bez względu na liczebność i skład stada, status eksterytorialny,była taką niby Szwajcarią. Nie dominować, nie molestować, szanować, nikomu nie zagraża. Niestety Królowa Apis takiego stanu rzeczy zapewnić nie umiała/nie mogła/nie chciała. A Kresyda, choć szwajcar, absolutnie na coś takiego się nie godziła. Murga, początkowo bardzo spokojna, stanowcza i wyluzowana, przez ostani rok życia stała była nerwowa, reagowała histerycznie na inne świnki, choc świńskiego towarzystwa potrzebowała.Okazało się, że była chora na MBD. Bez Grawisi nie umiała sobie poradzić, przeżyła ją tylko o 4 miesiące, przyplątał się też nowotwór. Bardzo ciężko bez niej.

Kresyda[*]
ur. 9.08.2016. U nas od 17.12. 2016 do 4. 02. 2018

Obrazek

Rasowa CH Teddy, niehodowlana, oddana nam na zasadzie adopcji. Córka Fanki z Szalonego Chlewika i Otika o jakiejś egzotycznej proweniencji. Urodziła się bez funkcji życiowych, z okropnym skrzywieniem kręgosłupa (które minęło), jej siostrzyczka nie przeżyła. Jej mama miała zatrucie ciążowe. Świr. Urwis. Niewyżyta. Mistrzyni popkornu. Kochany stwór puchaty nieziemsko. Niesamowicie proświńska, ale lubiła sobie posiedzieć u ludzi na rękach. Przytulała się wówczas całym ciałem wspominając czasy, kiedy karmiono ją pipetą w niemowlęctwie. Nie można jej nie kochać, choć gnębiła Murgę [*]. Murga też ją zresztą lubiła. Kresyda Murgę uwielbiała miłością gorącą, zaborczą i toksyczną. Geralta też miłowała, ale on nie zwracał uwagi na jej namolne awanse, pod warunkiem, że nie zabiera mu cykorii, oczywiście. Apisię Krecha na ogół szanowała, ale jak miała ruję, to się nie krępowała. Wobec Grawitacji czuła respekt ogromny oraz uwielbienie. Najserdeczniej ze wszystkich świń odnosiła się do Otonki, nie tylko dlatego, że miała w ogóle dobre serce, ale także ponieważ czuła w niej bratnia duszę, z którą miała nadzieję jeszcze poszaleć, jak to wapno będzie leżało i trawiło. Niestety, mimo młodego wieku, miała cysty i krwiomacicze, co po części wyjaśnia jej napalenie i wariactwo. To się drastycznie zmieniło się po zabiegu, który odbył się 6 listopada 2017. Wcześniej walczyła z przewlekłym zapaleniem płuc jako następstwem po zapaleniu oskrzeli wywołanym załamaniem po śmierci ukochanej ofiary czyli Murgi. Niestety zapalenie stało się chorobą przewlekłą i nawracającą i doprowadziło do poważnego uszkodzenia serca. Za każdym większym smogiem się dusiła, pędziłam wówczas do weta i tam ja ratowano tlenem i sterydami. Raz nie dojechałam na czas, nie pomogła już reanimacja.
Nasza najmilsza puchata gąsienica obiegła za Murgą 4 lutego 2018. Nadal jesteśmy tym ogłuszeni. Miała zaledwie półtora roku.





zdecydownie i niepowtarzalnie chan

Wiedźmin Geralt[*], zwany czasem Sołtysem a częściej Bobrem a ostatnio Dżyngis Bobrem - kastrat oczywiście
ur. 4.11. 2014 u nas od 3.09.2015 do 29.10.2018


Obrazek
Obrazek

Olbrzymi, rasowy US Teddy. Jedyny z naszych prosiaków kupiony z hodowli (po nagłym zgonie poprzedniego samca, Euzebiusza [*]), wybrany również z powodu nieprzeciętnej urody. Nieprzepisowo jedwabisty włos znacząco podnosił i tak ogromne walory tego pana. Cudowny, zrównoważony misiak, oaza spokoju, choć pies na baby mimo kastracji. Niemniej, mimo wysiłków, nie udało mu się chyba nigdy skonsumowąć związku z Murgatroidą [*]. Zawsze mu było dobrze w roli Księcia Małżonka, ale sytuacja zmusiła go do podjęcia bardziej odpowiedzialnych obowiązków (chyba) chana. Bardzo proświński, ale w przypadku kontaktów z samcami okropnie bojowy. Zasadniczo proludzki, dłużej na kolanach wytrzymywał u Dużej, gadając trutu, tru tu, tu tu! U Dużego do niedawna nie posiedział długo z powodu swoich ambicji zostania morderczym golibrodą (stąd przydomek Świni Todd).Obecnie bardzo się z Szefem Szefów skumplował, nawet oddawał mu cześć całując po rękach. Po tym, jak nagle umarła Grawisia dostał niemal śmiertelnego wzdęcia, ale się pocieszył u boku pięknej Apis. Bardzo pobłażliwie i z czułością oraz filozoficznym spokojem znosił próby dominacji przez o połowę mniejszą Kresydę [*], z która utworzył frakcję Ciemnostworków w obliczu ogólnego zarudzenia stada. Pozował na surowego przywódcę przed niewidomą Otonią turkocząc z obowiązku, ale chętnie sobie przy niej siedział. Jej jednej skłonny był też oddać cykorię, co jest prawdziwym ewenementem, bo generalnie żona żoną, a cykoria cykorią. Bardzo entuzjastycznie odniósł się do nowej żony, Dioptrii vel Chmury. Nie przeszkadzały mu jej czasem nieco zbyt natarczywe awanse, nie pozostawał jej zresztą dłużny. Grunt to trzy żony. Przynajmniej. W sumie, biorąc pod uwagę jego nie w pełni znaną, ale erotyczną na pewno przeszłość w hodowli (wiem na pewno, że spłodził tam syna o imieniu Gilbert), miał przynajmniej tyle żon, co Henryk VIII .
Żadna świnia dotąd nie była tak ze mną zżyta, nawet Grawitacja[*]. Inne wola/wolały Dużego i/lub Małą Dużą.
Geralt umarł na raka opłucnej po trzytygodniowej chorobie, 29 października 2018 roku.
Patrząc w przeszłość stwierdzam po raz kolejny, że takiego wspaniałego faceta ze świecą szukać, był rewelacyjnym mężem i moim ukochanym świniem. Ciemno jest od dawna, teraz jest jeszcze bardzo zimno bez niego. Jeszcze go nie opłakałam, bo nie jestem w stanie w zmierzyć się z tą potwornością, jaką była jego śmierć. Jest to na razie kolejny złowieszczy kamień w mojej podświadomości. Czeka tam w kolejce, a jest ona długa.




pewna liczba świerszczy śródziemnomorskich[*], wśród nich dorosła samica Madzia i maluch Mróweczka




Chronologicznie, było tak:


Grawitacja (niby peruwianka) była z zoologa, pokazano nam ją ze słowami: "jest tu świnka, ale taka nie za bardzo, czarno-biała i rozczochrana jakaś". Z podniesionego domku wyprysnął przerażony i faktycznie rozczochrany maluch. Miałyśmy tylko kupić klatkę itd (jeszcze wtedy byliśmy totalnie zieleni, nie wiedzieliśmy, że to się inaczej załatwia). Już szukaliśmy na forum prosiaka. Burakura powiedziała "zakochałam się". Zanim ja zobaczyłam, wystarczyło co powiedziała sprzedawczyni, wiedziałam, że bez niej nie wyjdę. Burakura też. Nigdy tego nie żałowałam. To nie wina Grawitacji, że była w sklepie. Trzeba walczyć o zmianę prawa, żeby żadne świnki nie mogły być tak sprzedawane.

Nasze życie od tego momentu zmieniło się na zawsze.

Wieczory spędzaliśmy na wybiegu, Grawisia po nas chodziła, spała Burakurze i Dużemu na głowie albo na plecach, w rękawach, pod kurtkami. Uwielbiała siedzieć na domku, albo pod schodami, które dla niej zrobiłam z grubego kartonu. była bardzo czystą świnką, załatwiała się w kąciku. Burakura ją oswajała czytając jej książki na głos. Kręciłyśmy filmy o niej pod tytułem "Prosię w krainie niespodzianek". Widzieliśmy jednak, że nie jest jej dobrze, kiedy nie możemy poświęcać jej uwagi. Pracowałam u niej w pokoju mówiąc do siebie na głos, żeby mnie słyszała, siedziała na domku i się na mnie patrzyła cały czas. Stawało się jasne, że nie możemy zostawić jej w samotności. Na forum miały urodzić się maluchy od Kasi (u margarety) i od Westy (u odety). Wstępnie rozmawiałam z oboma, jeszcze przed porodami, wpa przeprowadziła Chrumka, widziała Grawę na głowie Burakury.

No i się posypało, pojawiła się w bliskiej rodzinie poważna choroba, wyglądało to bardzo źle, w domu też chorzy. Musieliśmy odłożyć doświnanie,mnożliwe, że na długo, bo to już był początek grdcnia i w perspektywie wyjazd z Warszawy na Święta, jak tu jechać w czasie łączenia? Jeśli oczywiście uda się pojechać, alternatywy były złowieszcze.

Tego samego dnia, kiedy napisałam do Odety i margarety o rezygnacji z adopcji, wracając smutna z pracy weszłam na chwilę, tknięta dziwnym przymusem, do w miarę pobliskiego zoologa (nie było mi znowu tak bardzo po drodze). Tam, przerażona, w klatce s szynszylami, czekała na mnie oddana z powodu alergii przyszła Turbulencja. Zabrałam ja następnego dnia i przekazałam Stowarzyszeniu ( od razu jednak, trochę , a nawet bardzo na wyrost, rezerwując)

To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu, czego dowodem jest przedstawiona tu historia (zamieszanie z nickami wynika z faktu, że swój zmieniałam).

Dodam tylko, że ustaliliśmy świętowanie urodzin Turbulencji na ten własnie wielki dzień (2 grudnia), mimo, że może być przecież kilka miesięcy starsza. ( Nie jest wykluczone, że pochodzi z hodowli Happy Cavia i urodziła się 12 kwietnia 2011)



30 stycznia 2015 do stada dołączyła suka Łatka, adoptowana ze schroniska na Paluchu.



historia Łaty zaczyna się na stronie 71

Turbulencja umarła 23 marca 2015 o 1.45 po krótkiej i dramatycznej chorobie
Pusto bez Ciebie, ukochana.


27 marca do Grawisi przyjechała nowa siostrzyczka, Murgatroida, zwana Murgusią, adopciak SPŚM




o niej od strony 86

26 maja 2015 zawitał u nas nieplanowany, ale bardzo kochany Euzebiusz (Tunel Happy Cavia ur 12.04. 2011,) adopciak SPŚM, który miał zostać sułtanem/królem/księciem małżonkiem/lokajem/podnóżkiem, niepotrzebne skreślić. Nie zdążył



O Zebciuniu piszę od strony 106

W nocy z 6 na 7 sierpnia 2015 Euzebiusz umarł na raka płuc
przepraszam synku


3 września 2015 do stada dołączył Geralt, czyli Wiedzimisio (Koffi sweeties ur 4. 11 2014), okazyjnie nabyty z zarejestrowanej w CCP hodowli ......... i został księciem małżonkiem :lol:



ta historia zaczyna się na str. 137

[/b]
Przez kilka miesięcy, czyli przez całe swoje życie, były z nami tajemnicze i fascynujące świerszcze śródziemnomorskie.

17 grudnia 2016 późnym wieczorem przybyła do nas Kresyda (Proza z Szalonego Chlewika, ur 9.08. 2016) samiczka niehodowlana, oddana na zasadzie adopcji przez wspaniałą hodowczynię ze względu na bardzo kiepski start życiowy i wynikające z tego problemy zdrowotne (opanowane), cudowny nasz świr


o niej od strony 257


[b]Stado straciło swa Królową 2 marca 2017. Grawitacja umarła nagle na zapalenie nerek. Już nic nie będzie takie samo.




Wraz z odejściem Starej Gwardii skończył się złoty wiek.



Do Tych, Którzy Znali Grawisię dołączyła 10 marca Apis Trzmielina SPŚM.


Kochana, najmilsza Trusieńka umarła 12 lipca 2017. Okazało się, że cierpiała na metaboliczną chorobę kości, stąd jej nerwowość i nieruchawość. Bezpośrednią przyczyną zgonu był nowotwór pęcherza i zapalenie otrzewnej. Choroba kości niestety też by ją zabiła niedługo.
Ciężko bez ciebie, puchaty płatku róży.

Wraz z odejściem Murgatroidy skończył się wiek srebrny, a raczej płowy.........


13 września 2017
użytkowniczka Mańka odebrała dla nas z pseudo w Opolu pozbawioną gałek ocznych świnkodzidzę Otonię, Tata Mańki przywiózł świnkę do Warszawy 24 września. Zakładamy, na podstawie szacunkowych ustaleń weterynarzy, że miała wtedy ok 4 tygodni, dlatego ustalamy jej urodziny, tak jak kiedyś Grawitacji, na 24 września 2017.
O Otonce od strony 329

4 lutego 2018 przegrała walkę nasza najkochańsza puchata gąsienica, Kresyda. Nie zdążyłam dowieźć cię na czas futrzaku nasz

24 lutego przyjechała do nas przyrodnia siostrzenica Kresydy, Dioptria z Szalonego Chlewika
o niej od strony 409
29. 10. 2018 Geralt umarł na raka opłucnej po trzytygodniowej chorobie, . Jak ja teraz dam sobie radę bez Ciebie, synek?









A teraz już po kolei:

Zmiana autora postu 23.01.2014 - poprzednio Porcella



Titinka,

teddy ... :-)

- wiek - ok. 2 lat
- samiczka,
- adopcyjny numerek świnki - 1245
- miejscowość, w której przebywa Warszawa, Porcella
- historia zwierzęcia: oddana do sklepu zoologicznego z powodu alergii dziecka
- przebyte choroby: brak informacji, skontrolujemy, widoczne odciski na łapkach, chyba pogryziona trochę, bo była w sklepie w klatce z szynszylami, ma strupy, które nie wyglądają na grzybicę.
- informacje dot. diety: zjada wszystko co dostanie
- stan adopcji: rezerwacja dla sosnowej
- inne: podobno rodowodowa, ale Państwo nie zostawili papierów. Przestraszona dziabie, ale podchodzi do ręki, gada pogłaskana, reaguje na imię (a w każdym razie na "titi, titi" - podobno tak się nazywała :-) i chce pieszczotek.

Obrazek
Ostatnio zmieniony 23 lut 2019, 10:40 przez sosnowa, łącznie zmieniany 142 razy
Awatar użytkownika
sosnowa
 
Posty: 13240
Rejestracja: 19 paź 2013, 11:11
Lokalizacja: Warszawa Saska Kępa
Miejscowość: Warszawa

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: katzarzyna » 04 gru 2013, 0:25

o.. nie widziałam tej świnki do adopcji...
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: porcella » 04 gru 2013, 0:29

Nie było WPA i innych formalności, więc czekamy, ale rezerwacja jest. W tej sprawie Błaszki ma pierwszeństwo.
"Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił" A. de St Exupery
kontakt tylko porcella7@gmail.com
Awatar użytkownika
porcella
Moderator globalny
 
Posty: 20128
Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
Miejscowość: Warszawa

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: katzarzyna » 04 gru 2013, 0:37

dziwne to... no ale trzymam kciuki, żeby się udało :fingerscrossed:
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: Cynthia » 04 gru 2013, 0:41

katzarzyna pisze:dziwne to... no ale trzymam kciuki, żeby się udało :fingerscrossed:

Kasiu tu nic nie jest dziwne, Pani zgłosiła świnkę do stowarzyszenia, Blaszki pomogła w jej odbiorze i chce dać śwince DS, ale nas obowiązuje kwarantanna i wystawienie świnek... Nie widzę w tym nic dziwnego. Czasami tak jest że u kogoś świnka od razu zostaje na DS...
Awatar użytkownika
Cynthia
Moderator globalny
 
Posty: 12228
Rejestracja: 07 lip 2013, 16:05
Lokalizacja: Kęty/Zielonka
Miejscowość: Kęty/Zielonka

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: katzarzyna » 04 gru 2013, 0:58

ok, teraz rozumiem, dzięki ;)
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: sosnowa » 04 gru 2013, 10:21

Już się tłumaczę, przypadkowo zagadnięta w zoologu zobaczyłam świnię siedzącą na podłodze w klatce z szynszylami. Nie wiedziałam wtedy, w jakiej jest traumie, ale teraz niestety wiem. Nie mogłam jej po prostu zabrać do domu, ponieważ mam w tej chwili bardzo skomplikowaną sytuację rodzinną wliczając w to chore prosię (z tego powodu musiałam rezygnować z wcześniej robionych rezerwacji). Dlatego zgłosiłam sprawę do Stowarzyszenia.Czuję się emocjonalnie i moralnie związana ze zwierzakiem postawionym mi niejako na drodze który płakał mi na rękach jak go z życzliwą Panią z zoologa wyciągnęłyśmy pogryzionego z tej klatki wysypanej twardym żwirkiem, bez siana i żadnego schronienia. Jest u Porcelli, ale mam nadzieję, że będzie u nas na DS, jeżeli nasza sytuacja się poprawi i dogada się z moją. Przykro mi, że powstało z tego powodu nieporozumienie.
Awatar użytkownika
sosnowa
 
Posty: 13240
Rejestracja: 19 paź 2013, 11:11
Lokalizacja: Warszawa Saska Kępa
Miejscowość: Warszawa

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: katzarzyna » 04 gru 2013, 10:26

Błaszki, żadnie nieporozumienie, nie była opisan historia i nie wiedziałam, skąd świnka wyskoczyła. Trzymam kciuki, żebyś mogła szybko ją zgarnąć do siebie :fingerscrossed: :buzki:
Ostatnio zmieniony 04 gru 2013, 11:03 przez katzarzyna, łącznie zmieniany 1 raz
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: sosnowa » 04 gru 2013, 10:34

Ja też :pray:
Awatar użytkownika
sosnowa
 
Posty: 13240
Rejestracja: 19 paź 2013, 11:11
Lokalizacja: Warszawa Saska Kępa
Miejscowość: Warszawa

Re: Titinka [Warszawa] - zarezerwowana dla Błaszki

Postautor: gren » 04 gru 2013, 11:11

Jaka oryginalna uroda :love:
Czy udałoby się zrobić zdjęcie całego prosiaczka? :pray:
Dawna grenouille ;)
Awatar użytkownika
gren
 
Posty: 1423
Rejestracja: 14 wrz 2013, 19:21
Lokalizacja: Warszawa, Targówek
Miejscowość: Warszawa

Następna

Wróć do Uratowane

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ewa i Michał i 1 gość