Puckowe futerka-Fikander,Gluś i Kajetan Chrumps plus Ryszard

Świnki, które znalazły swoje domy

Moderator: silje

Puckowe futerka-Fikander,Gluś i Kajetan Chrumps plus Ryszard

Postautor: pucka69 » 18 paź 2013, 10:33

tu kiedyś odzyskam 1 post ze starej caviarni i go wkleję.
Raczej nie odzyskam, więc piszę od nowa:

Świnka Jadzia trafiła do mnie jako prezent urodzinowy. Ale taki – przemyślany, uzgodniony.
Koleżanka która ją kupiła powiedziała że wzięła właśnie Jadzię, bo jako jedyna nie uciekła przed ręka sprzedawcy. Wkrótce potem okazało się dlaczego nie uciekła – miała katar i zaropiałe oczy. I zaraz potem zapalenie płuc. Codziennie jeździłam z nią na zastrzyk. Spała w mojej góralskiej skarpetce, a temperatura w domu została podwyższona do 25 stopni. O rachunek nie pytajcie .
Mieszkała w niskim akwarium 40 x 40 cm i pierwszego dnia u mnie dała z niego dyla i schowała się z tyłu, w lodówce. Zaraz potem dostała klatkę 65 cm a po pół roku koleżankę i klatkę 100.
Jadzia się wyleczyła z zapalenia płuc i żyła u mnie razem z Inką, którą również dostałam w prezencie. Była dużą świnką – w najlepszych latach ważyła 1,6 kg. Miała nieco kłopotów z nadciśnieniem z powodu nadwagi, ale leki jej pomogły. Pewnego lata schudła a zimą odkryłam jej gulkę pod brodą. Badanie, biopsja – chłoniak. Wtedy się świnek onkologicznie nie leczyło. Po miesiącu musiałam ja uśpić. Żyła pięć lat.
Była charakterną świnką ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Inka była świnką bardzo podporządkowaną Jadwidze. Nie chorowała, była bardzo grzeczna. Różki pokazała dopiero jak Jadzia umarła i Inka dostała inna świnkę, Helenkę. Były krzyki, biegi i piski. Potem się okazało że Inka ma mieć własny domek do dyspozycji. Z Jadzią to ona mogła mieszkać w jednym apartamencie – z kim innym – nie ;)
Pewnego dnia przestała jeść i robić bobki. Nazajutrz pojechałam do weta – umarła mi po drodze, wetka stawiała na wzdęcie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po śmierci Jadzi do Inki dołączyła kolejna świnka - świnka Helenka. Przyjechała do nas z pewnego zoo, hodowana na karmę wyniesiona w kieszeni, za milczącym zezwoleniem pani która opiekowała się świnkami.
Była chyba świnką dominującą, a ja podła, dałam jej do klatki jeszcze dwie dominujące świnki i całkiem tak dominowć jakby chciała nie mogła :lol: Żyła w niezłym zdrowi przed 5 lat, zaczęła chudną, badania niczego nie wykazywały. Pewnego razu przegrzała się w aucie z klimą przy temperaturze na dworze + 25 stopni, dziwne to było. Niedługo potem wyjechałam na wakacje i Helenka niestety umarła u koleżanki, która się nią opiekowała. Na sekcji wyszedł pęknięty wrzód żołądka oraz mnóstwo maleńkich wrzodów :sadness:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świnka Zyta przyjechała do mnie od Evelin, była córka świnki Krysi. Zyta to świnka spokojna, dość zamknięta w sobie, jedyna „neutralna” z mojej czteroświnkowej klatki. Reszta to były dominantki. Żyła sobie spokojnie, prawie nigdy nie chorowała. Ale jak zachorowała to na całego – dostała chłoniaka. Badania krwi, biopsja, usunięcie węzła i histopatologia. Myslałam że nie doczekamy chemii – a nie mogła być podana bez potwierdzenia diagnozy – dostawała codziennie kroplówki dożylne. Rano zawoziłam ją do Medicavetu, wieczorem po pracy odbierałam. Wreszcie - chemia. Raz w tygodniu świnka jechała na cały dzień do lecznicy. I tak cztery razy. Było lepiej, nóżki za to tylne przestały Zytę nosić ;( Ale po jakimś czasie podniosła się. Łaziła po klatce, jadła, piła nawet z poidełka. Niestety – taka zmiana która została jej po wyciśnięciu kaszaka parę lat temu okazała się zrakowaciała, została wycięta i zbadana. Była planowana kolejna chemia. Niestety – tuż przed nią, 25 marca Zyta w nocy poczuła się gorzej, rano zostawiłam ja w lecznicy , koło 16. 00 umarła.
Na sekcji wyszła bardzo zniszczona wątroba oraz guz wątroby pomiędzy płatami. Zyta była bardzo dzielna świnką, żyła prawie 7 lat.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Moja świnka – Zofia [*] – miała być tymczasem. Ale jak się okazało że DS ma wykastrować samca, który w dodatku jest chory nie wiadomo w sumie na co , po to żeby wziąć Zofię, to powiedziałam że nie dam i tak została.
Zyła sobie bez chorowania, trochę się kłóciła w klatce z Helka i Wiktą, raz zatarła sobie oko źdźbłem trawy ale szybka wizyta u weta i podawanie kropli załatwiły sprawę. W piątym roku życia, zdiagnozowano u niej guza tarczycy. Operacja odbyła się w Ogonku, świnka wybudziła się itd. Po miesiącu dostała strasznego wzdęcia, wet, nakłucie żołądka przez powłoki brzuszne w celu spuszczenia gazów, morfina i niestety eutanazja.

Obrazek

Obrazek

od lewej stoją:
Wikta – tyłem, Zofia, Helenka, Zyta

Wikta [*], moja najzwyklejsza i najbardziej ukochana świnka. Mądra. Kiedyś zdjęłam górę od klatki z zawieszonym hamakiem i postawiłam na podłodze podczas sprzątani. Wszystkie się tam oczywiście wpakowały, Wikta poszła zasiąść na hamaku i zaglądała pod spód – bo : „Czemu się nie buja!?”
Miała być tymczasem, a została moim prezentem urodzinowym.
Miała być karmówką w zoo, uciekła z wiadra niesiona już jako kolacja. Schowała się u drapieżników i przez miesiąc nikt nie potrafił jej złapać. Wyłożonego zatrutego ziarna nie ruszała. Gdy ja złapano z grzybem na pół twarzy jakaś dobra dusza jakaś się zlitowała i zadzwoniła do kogoś od nas, że jest świnka do wzięcia. Leczyła się z tego grzyba kilka miesięcy, okropny był.
Była kochaną, proludzką świnką, wolała być pogłaskana niż dostać smakołyk.
Dr Ania Rzepka wymacała jej cysty, dość duże, powoli zbierałam się do operacji, ale a to coś, a to remont, minęło kilka miesięcy. Operację ciężko odchorowała, zaliczyła wzdęcie i zapalenie jelit. Niestety, okazała się że w brzuchy, na złączeniu jelit jest guz, nieoperowalny. Świnka w dobrym zdrowiu żyła jeszcze pół roku. Gdy poczuła się gorzej pojechałyśmy do lecznicy i została uśpiona. Guz przez tydzień urósł o 1/5, mógł pęknąć, a Wikta bardzo by wtedy cierpiała, nie miało sensu przedłużanie jej życia o kilka dni.
Żyła ok. pięciu lat.

Obrazek

Świnka Jaga, dobrana do Zyty. Charakterna i ciekawska. Wesoła. Zachorowała na białaczkę, prawdopodobnie wirusową. Leczyła się, brała chemię, kilka cykli - żyła z chorobą jeszcze prawie rok. Uśpiona 1 listopada 2014 roku[*]
Całe jej leczenie sfinansował “Sklepik z norkami” - http://www.swinkimorskie.eu/nowe_forum/ ... =58&t=2667

Koszatniczki :

Fryderyk [*]
od niego zaczęła się moja przygoda z koszatniczkami. Całkiem przypadkiem. Ktoś go wyrzucił i juz nie mogłam czytać wątku na dogo “co z nim zrobić” więc go wzięłam na DT. I został. Skończył niestety tragicznie - złapany przez tymczasową kotkę, a on akurat tego dnia postanowił wygryźć dziurę w kuwecie i uciec - mimo wizyty u weta i mimo tego że właściwie nie miał żadnych obrażeń wewnętrznych - umarł. Pewnie ze strachu.

Eduardo Manuel [*] 31.01.2017 miał być kolegą dla Fryderyka, nie zdążyli pomieszkać razem
Pochodził z tragicznych warunków - stracił tam końcówkę ogonka. Pobyt u nas zaczął się dość dramatycznie od leczenia - okazało się że górne trzonowce się ruszają i są bardzo słabe, wdała się ropa itd. dostał antybiotyk ( jako kolejny) który powodował zahamowanie wzrostu i Edzik zawsze był niewielki. Uratowała go dr Ania Rzepka, wzięła do domu na tydzień i co dzień ten ząb w znieczuleniu czyściła. Edzio wrócił do mnie zdrowy, aczkolwiek cez górnego zęba, z drugim krzywym. Najpierw dolne zęby trzeba było przycinać co tydzień potem co dwa, co miesiąc aż wreszcie zaczął dawać sobie radę ze ścieraniem sam. Mimo kiepskiego startu był koszem wesołym i ciekawskim, biegł od razu do ręki, no i nigdy nie gryzł - z powodu braku zęba na przedzie. Jesienią 2016 roku odbył sesję laseroterapoii, która bardzo pomogła mu na stawy
Zmarł nagle, przeżywszy ponad 7 lat, na tzw. rozszerzenie żołądka. Rano było ok - a wieczorem nie chciał już jeść swojej papki którą dostawał po wyrwaniu jednego z trzonowców w kwietniu 2016 roku. Mimo odciągnięcia sondą treści z żołądka ( 10 ml!) nie udało się koszaka uratować, na szczęście dostał silne leki p/bólowe więc nie musiał cierpieć. Przeżył noc ale rano jelita stanęły i podjęliśmy decyzję o eutanazji.


Obrazek

Edek na wierzchu, Ludek pod spodem, na pleckach :)

Ludwig [*] 08.02.2017
Fikander
Ciapkosław zwany Ciapkiem [*] zm 02.04.18 miał niewiele ponad 6 lat, nigdy prawie nie chorował. Bardzo schudł, wyniki wątrobowe były podwyższone, jakieś zwyrodnienia w kręgosłupie. Dostał biegunki i mimo podawania leków było coraz gorzej, uśpiliśmy. Na sekcji wyszło zapalenie dwunastnicy oraz jakiś twór w jelicie, prawdopodobnie nowotwór, zwężający światło jelita

Wszystkie kozatniczki

Obrazek

Pies Ryszard
Obrazek
Awatar użytkownika
pucka69
Wiceprezes ds. finansowych
 
Posty: 12810
Rejestracja: 07 lip 2013, 18:40
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów
Miejscowość: Warszawa - Ursynów

Re: Puckowe futerka

Postautor: pucka69 » 18 paź 2013, 10:33

Jak się coś wali to wszystko po kolei.
Najpierw nagle umarła Kogutka [*] Na sekcji nic nie wyszło wiec było podejrzenie wylewu lub udaru. Ale nagle przyszedł wynik bobków które dałyśmy do badania jeszcze w poniedziałek. Enterobacter aerogenes (+++). Czyli Kogutkę zabiła toksemia czy inna sepsa. Ponieważ w antybiogramie bardzo lekooporne to wyszło, u mnie w domu odbyła się dezynfekcja wszystkiego co mogło mieć styczność z Kogutką - posłanka, klatki, kontenery, podłoga. Pranie przez 2 godziny w 90 stopniach, mycie Manusanem, Virkonem lub octem oraz spirytusem.
A potem zważyłam Zytę . I w te pędy pobiegłam do weta. Została wymiętolona, odkryto dwie cysty po 1,5 cm każda, lekkie wzdęcie i "coś". Golenie brzuszka i usg - powiększona śledziona i wątroba i kardiomiopatia. Pobrano krew do badań.
Leki - Espumisan 0,5 ml 3 x dziennie, Prillum, Furosemid 2 x dziennie po 1 kropli i Diltiazen 1/60 tabletki.
A rano wymacałam Zycie pod brona gulkę niedużą, po lewej stronie, taką ruchomą. No wetki musiałyby ją wczoraj wymacać, i jak USG pół godziny robiły to musiałyby ją zauważyć. Może jej nie było? Były wypadki że taka gulka w jeden dzień rosła a po sterydzie znikała. Więc znowu się zapisałam na wieczór.

A to Zyta:

Obrazek

Ech, nawet na tym zdjęciu widać że świnki mogły mieć kontakt z bobkami Kogutki. W sumie nie jest podpisane - czyje to bobki.
Obrazek
Awatar użytkownika
pucka69
Wiceprezes ds. finansowych
 
Posty: 12810
Rejestracja: 07 lip 2013, 18:40
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów
Miejscowość: Warszawa - Ursynów

Re: Puckowe futerka

Postautor: fenek » 18 paź 2013, 13:40

Mam nadzieje, ze teraz to beda same pozytywne wiesci, glownie o zdrowieniu Zyty i braku (BRAKU) zachorowan wsrod innych puckowych futerek.
:fingerscrossed:
Karolku[*]-wybacz mi

kamień.
fenek
 
Posty: 780
Rejestracja: 07 lip 2013, 19:46
Lokalizacja: Gliwice
Miejscowość: Gliwice

Re: Puckowe futerka

Postautor: ANYA » 18 paź 2013, 13:44

:fingerscrossed: :fingerscrossed: :fingerscrossed: za zdrówko. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Już wystarczy tych nieszczęść.
Moje rozrabiaki: viewtopic.php?f=55&t=402
Awatar użytkownika
ANYA
 
Posty: 4080
Rejestracja: 17 lip 2013, 20:15
Lokalizacja: Szkocja
Miejscowość: Glasgow

Re: Puckowe futerka

Postautor: martu.ha » 18 paź 2013, 15:11

trzymaj się pucko, będzie wszystko dobrze :fingerscrossed:
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
martu.ha
 
Posty: 1638
Rejestracja: 31 lip 2013, 14:32
Miejscowość: Warszawa

Re: Puckowe futerka

Postautor: katzarzyna » 18 paź 2013, 15:16

Teraz będzie już tylko lepiej!
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Puckowe futerka

Postautor: Rossi » 18 paź 2013, 19:28

Po pierwsze dużo zdrówka dla świnki :)
A ja chciałam się odnieść do kardiomiopatii roztrzeniowej. U mojej świnki półtora miesiąca temu też ją zdiagnozowano (świniak ma ponad 4 lata). Dzisiaj byliśmy na wizycie kontrolnej.. i... nie ma zmian, a właściwie jest lekka poprawa. Także kardio się nie przejmuj - odkąd mój świniak przyjmuje prillium znów dokazuje jak moja młodzież :)
Awatar użytkownika
Rossi
 
Posty: 43
Rejestracja: 18 lip 2013, 17:02
Miejscowość: Wa-wa-Bielany(Radom)

Re: Puckowe futerka

Postautor: pucka69 » 19 paź 2013, 0:08

No niestety moi drodzy jest podejrzenie chłoniaka. W krwi - białe - ponad 39 tys, limfocyty ponad 74%.
Jutro rozmaz, jak będzie niejednoznaczny - biopsja.
Dostała jeszcze enroxil 1 x 1/3 tabl no i probiotyk oczywiście.
Obrazek
Awatar użytkownika
pucka69
Wiceprezes ds. finansowych
 
Posty: 12810
Rejestracja: 07 lip 2013, 18:40
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów
Miejscowość: Warszawa - Ursynów

Re: Puckowe futerka

Postautor: katzarzyna » 19 paź 2013, 11:11

Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze :fingerscrossed:
Mój Proś - viewtopic.php?f=55&t=893
Podpis usunięty za niezastosowanie się do wcześniejszych informacji. Administrator
Awatar użytkownika
katzarzyna
 
Posty: 420
Rejestracja: 27 sie 2013, 15:42
Miejscowość: Łódź/Kraków

Re: Puckowe futerka

Postautor: pastaciasta » 19 paź 2013, 11:12

:(
pastaciasta
 
Posty: 56
Rejestracja: 10 lip 2013, 18:41
Miejscowość: Kwidzyn/Minehead

Następna

Wróć do Uratowane

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość