[WARSZAWA] lek. wet. Joanna Gontarz, "Przychodnia wet. OAZA"

Moderator: pastuszek

[WARSZAWA] lek. wet. Joanna Gontarz, "Przychodnia wet. OAZA"

Postautor: KarolinaB » 20 paź 2018, 19:27

Tutaj dzielimy się opiniami na temat lek. wet. Joanny Gontarz

Przychodnia Weterynaryjna OAZA
Potocka4
01-652 Warszawa
Tel. (22) 406 68 12
Email: oazawet@wp.pl

Opinie wyrażane na forum są prywatnymi opiniami jego użytkowników i nie reprezentują stanowiska członków Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim.


Chciałam się podzielić z Wami moją historią, ku przestrodze i z poradą dla wszystkich osób, które mają podobne doświadczenia i potrzebują pomocy. Z zasady nie wystawiam negatywnych opinii ani nie udzielam się w ankietach, nawet jeżeli nie jestem zadowolona z obsługi/warunków czy czegokolwiek. Szkoda mi na to czasu.
Jednak tym razem jest inaczej. Kocham moje prosiaczki. Nie umiem wyrazić słowami, jak wiele dla mnie znaczą i ile radości czerpię z codziennych zabaw z nimi, z ich kwikania na dźwięk moich kroków, z budzenia mnie o 6 rano, bo "już wstałaś?, ratuj nas umieramy z głodu". Są po prostu cudowne i niezwykle wesołe. Mam 4 panny świnie - 2 teddiki i 2 długowłose adopciaki. Jedna z moich adopcyjnych dzieci - Mela (kto zainteresowany, odsyłam do starego wątku - viewtopic.php?f=62&t=6046) ostatnio często chodziła wzdęta, więc postanowiłam zabrać ją do Pulsvetu na USG. Z badań krwi wyszły jej kiepskie próby wątrobowe, ale na USG wszystko wyglądało całkiem nieźle. Pani weterynarz zwróciła jedynie uwagę na to, że może mieć zapalenie oskrzeli i warto ją przeleczyć antybiotykiem. Ponieważ Przychodnia Weterynaryjna OAZA jest zdecydowanie bliżej mojego domu, niż Pulsvet, a byłam tam już z prosiakami u doktor Maluty postanowiłam przejść się tam, żeby je osłuchano.
Wtedy zaczął się bodajże największy koszmar w moim życiu. Przyjęła mnie lek. wet. Joanna Gontarz. Osłuchała świnki, powiedziała, że faktycznie 3 z nich mają szmery i to na pewno zapalenie oskrzeli. Powiedziała, że należy im podać antybiotyk. Myślę wtedy, ok już kiedyś dostawały antybiotyk i nic się nie działo. Dostaną OXYTET, nic mi nazwa nie mówiła, ale przecież to weterynarz i to jeszcze specjalista. P. Joanna Gontarz spytała czy mogę podawać świnkom zastrzyki. Powiedziałam jej wyraźnie, że nie potrafię tego robić, a moja mama, która była na wizycie ze mną dodała, że w zasadzie to mdleje przy zastrzykach, więc to nie jest dobry pomysł.
Wówczas p. Joanna Gontarz powiedziała, że należy moim prosiaczkom podawać antybiotyk DOUSTNIE codziennie przez 7 dni, a potem przyjść na kontrolę. Ci z was, którzy wiedzą czym jest OXYTET w tym momencie zapewne domyślają się, co działo się dalej. Antybiotyk, zgodnie z tym co poleciła p. Joanna Gontarz podałam doustnie. 2 razy, czyli przez 2 kolejne dni.
Świnki siedziały smutne, spuszone, zauważyłam, że coraz mniej się wypróżniają. Ogromnie mnie to zaniepokoiło, więc zadzwoniłam do OAZY i poprosiłam o poradę weterynarza. Weterynarz kazał przyjść, więc tam zrobiłam. Lek. wet. Kacper Stanicki po wysłuchaniu mnie i dowiedzeniu się, jakie leki świnki dostały doustnie, stwierdził, że tak się może zdarzyć, że będą gorzej jadły i się wypróżniały po leku, ale to nic takiego. Dał im ziołowe tabletki i na tym koniec. ZERO INFORMACJI, ŻE OXYTET PODANY DOUSTNIE ZABIJA ŚWINKI!
Prosiaczki czuły się coraz gorzej, więc zaczęłam czytać i w internecie znalazłam informacje, co to za lek. Nikomu nie życzę takiego stresu. Przepłakałam całą noc pewna, że straciłam moje maluszki na zawsze, że ci niedouczeni lekarze z OAZY je zabili. Następnego dnia z samego rana zadzwoniłam do p. Maluty, która kazała mi przyjść do OAZY ponownie.
Ona jedyna powiedziała, że tego leku nie podaje się doustnie i że to bardzo niebezpieczne. Podała świnkom kroplówkę, leki przeciwwrzodowe i zmieniła im probiotyk.
Dziś mija ponad tydzień od podania im OXYTETu. Codziennie karmię je karmą ratunkową z probiotykiem, podaję leki na wrzody i na wątrobę i na szczęście wygląda na to, że najgorsze już za nami. Gdybym nie podawała im w trakcie kuracji antybiotykiem HEPATIALE Liquid (na co sama się zdecydowałam, żaden lekarz tego nie polecił), świnki najpewniej byłyby już za TM.

Zdecydowałam, że o tym napiszę nie tylko dlatego, że lek. wet. Joanna Gontarz popełniła kardynalny błąd, a lek. wet. Kacper Stanicki zbagatelizował sytuację. Piszę ponieważ nie dość, że moje ukochane zwierzątka mogły stracić życie i straciły przez nich zdrowie, nie usłyszałam ani razu przepraszam i jeszcze kazali mi zapłacić mnóstwo pieniędzy za leczenie. Nikomu nie życzę być tak potraktowanym.

Przepraszam za tak długi wpis. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i zastanowi się dwa razy zanim pójdzie do tych lekarzy. P. Maluta jest dobrym weterynarzem i jeżeli już ktokolwiek chce iść do przychodni weterynaryjnej OAZA to TYLKO I WYŁĄCZNIE do niej.
A jeżeli któraś z waszych świnek dostała OXYTET doustnie, piszcie do mnie PW. Podpowiem i pomogę, jak tylko zdołam.
KarolinaB
 
Posty: 6
Rejestracja: 05 kwie 2016, 18:37
Miejscowość: Warszawa

Re: [WARSZAWA] lek. wet. Joanna Gontarz, "Przychodnia wet. O

Postautor: porcella » 01 gru 2018, 9:50

Ale to chyba powinna byc skarga do Izby weterynaryjnej!
"Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił" A. de St Exupery
kontakt tylko porcella7@gmail.com
Awatar użytkownika
porcella
 
Posty: 19698
Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
Miejscowość: Warszawa


Wróć do Mazowieckie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość