
Choć dziś jest nam bardzo smutno, wiem, że staruszka Kminka (zwanego też czule Kminiem i Kmisiem) będziemy wspominać z uśmiechem i sympatią

Był entuzjastą norek oxi i jamek pastuszek. W młodości lubił też hamaczki, choć pamiętam, że dłuuuugo czekaliśmy na ten dzień, kiedy Kminio zechce z hamaczkowych wygód skorzystać... Należał do nieśmiałych świnek i mieszkał sam w klatce. Miał jednak ulubioną klatkową sąsiadkę - Cytrynkę, bardzo lubił też wakacyjne odwiedziny Pepy i Małej (od Meg), potrafił wtedy długo sterczeć obok ich klatki. No i chyba nigdy do końca nie mógł się zdecydować, w której forumowej świnkowej dziewczynie jest zakochany, a uwielbiał ich wiele...

Od dwóch lat zmagał się z chorobą serca i codziennie przyjmował leki. Od czasu do czasu wycinał nam numery w stylu "będę umierał", więc gnaliśmy do dra Barana, a wtedy Kminio... "albo jednak nie będę umierał". Ostatnio jednak zrozumieliśmy, że tym razem to na poważnie, że Kmisio się z nami żegna i przygotowuje do odejścia... Odszedł spokojnie.
Może część osób pamięta ze starego forum Kmisia - z rozczochraną fryzurą na głowie i kudłatym welonem na zadku.
Kminiu - bądź szczęśliwy w krainie za TM i biegaj radośnie...

DanBeo - serdecznie dziękuję za wszelką pomoc, sugestie i, również w imieniu Kminka, za prezenty, które od Ciebie dostał
