To jakaś masakra dla mnie. Jestem tak zestresowana, prawie nic nie zjadłam dzisiaj, cały czas płakać mi się chce (ok, zwalam też na to, że dzisiaj dostałam comiesięczną kobiecą przypadłość, więc jestem jeszcze bardziej podwrażliwiona i rozemocjonowana).
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi, jest mi naprawdę lżej, jak ktoś wspiera mnie na duchu.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Nowy domownik w zastępstwe
Re: Nowy domownik w zastępstwe
To nic tylko siąść z czekoladą i włączyć ulubiony film. Zerkaj do maluchów, nie stresuj dodatkowo wyciąganiem. Jutro przejdź sie do weterynarza i bedziesz miała wszystko z głowy.
Re: Nowy domownik w zastępstwe
Heh, już Partner kupił przedtem czekoladę, film może zaraz pójdzie w ruch 
Piękne dzięki, jesteście super, naprawdę.

Piękne dzięki, jesteście super, naprawdę.
Re: Nowy domownik w zastępstwe
Po to jest to forum. by pomagać i wspierać
Miłego wieczoru. Koniecznie daj znać co po wizycie. 


Re: Nowy domownik w zastępstwe
Witam!
Oj, ciężko mi się dzisiaj spało po wczorajszych smutnych wydarzeniach, ale musiałam sobie kilka spraw przemyśleć i dojrzeć do pewnych rzeczy. Dzięki za wsparcie.
Świniaki dzisiaj były u Pana Doktora i Pan Doktor pięknie je zbadał, dokładnie za uszkami, na tyłku, pod tyłkiem, na genitaliach, czy wszystko ok, osłuchał, pomacał, stwierdził - stan zdrowia wyśmienity, lecz pojawiło się jedno "ale". Wyrwał mojemu nowemu, Lion'owi, kilka włosków z tyłka, dał pod mikroskop i zobaczył... pasożyta. Sprawdziłam i ja i Partner, okropne dziadostwo
. Ten świniak, którego mam od ponad tygodnia, Splinter, jest w gorszym stanie, ponieważ ma już dupkę podrapaną i strupki, ale Pan Doktor dał mu specjalny środek na skórę na karku i stwierdził - powinno pomóc. Miał tylko jedną dawkę, więc jutro po pracy lecę po drugą dla Liona (tego młodszego). Powiedział, że jest wszystko z nimi poza tym dobrze, że sklep, z którego mamy świniaki powinien sobie sprawdzić, czy przypadkiem ich zwierzaki nie mają pasożytów. Powiedział, że ich nerwowość i takie unikanie ludzi, zwłaszcza Splinter'a, który jest z nami ponad tydzień może być przez pasożyty, które denerwują, bo powodują, iż świnkę swędzi i ciągle się drapie, to jak ma mieć ochotę na bycie miłą i braną na ręce?
Zmieniłam wszystko świniakom, nowe podłoże (polar), domek wymyty (też polarowy), kuweta, miseczki - wszystko wymyte, klatka - część plastikowa i metalowa również. We czwartek znów mam zmienić i tak przez tydzień lub dwa, co dwa dni zmieniać, aby pozbyć się pasożytów na dobre, no i za dwa tygodnie do kontroli ze świniakami.
Ponoć kichanie nie jest jakieś złe, w sensie - nie powinno przynieść nic niedobrego, Doktor stwierdził, iż rzadko to robią, to jest wszystko ok i mam nadzieję, że będzie ok. Od czasu do czasu sobie kichną, zwłaszcza, jak powąchają sianko, mam nadzieję, że jest to normalne i będzie już z nimi dobrze
.
Dziękuję Wam raz jeszcze za wsparcie. Na pewno będę pisała, co dalej u moich zwierzaków, a jak już bardziej się oswoją, to i Wam je pokażę
Pozdrawiam Was ciepło!
Oj, ciężko mi się dzisiaj spało po wczorajszych smutnych wydarzeniach, ale musiałam sobie kilka spraw przemyśleć i dojrzeć do pewnych rzeczy. Dzięki za wsparcie.
Świniaki dzisiaj były u Pana Doktora i Pan Doktor pięknie je zbadał, dokładnie za uszkami, na tyłku, pod tyłkiem, na genitaliach, czy wszystko ok, osłuchał, pomacał, stwierdził - stan zdrowia wyśmienity, lecz pojawiło się jedno "ale". Wyrwał mojemu nowemu, Lion'owi, kilka włosków z tyłka, dał pod mikroskop i zobaczył... pasożyta. Sprawdziłam i ja i Partner, okropne dziadostwo

Zmieniłam wszystko świniakom, nowe podłoże (polar), domek wymyty (też polarowy), kuweta, miseczki - wszystko wymyte, klatka - część plastikowa i metalowa również. We czwartek znów mam zmienić i tak przez tydzień lub dwa, co dwa dni zmieniać, aby pozbyć się pasożytów na dobre, no i za dwa tygodnie do kontroli ze świniakami.
Ponoć kichanie nie jest jakieś złe, w sensie - nie powinno przynieść nic niedobrego, Doktor stwierdził, iż rzadko to robią, to jest wszystko ok i mam nadzieję, że będzie ok. Od czasu do czasu sobie kichną, zwłaszcza, jak powąchają sianko, mam nadzieję, że jest to normalne i będzie już z nimi dobrze

Dziękuję Wam raz jeszcze za wsparcie. Na pewno będę pisała, co dalej u moich zwierzaków, a jak już bardziej się oswoją, to i Wam je pokażę

Pozdrawiam Was ciepło!
Re: Nowy domownik w zastępstwe
No to super, ze tak sie potoczyło! Nie wiesz co za środek dostały na kark? Jesli iwermektyne macie z głowy ewentualne pasożyty również w jelitach
Dużo zdrówka i szczęścia!

Dużo zdrówka i szczęścia!

Re: Nowy domownik w zastępstwe
Powiedział, że jest to taki lek, który zabija pasożyty na zewnątrz, jak i wewnątrz świniaka. Podobno bardzo dobry lek, który zabija wszystko co się da, podaje się jednorazowo. Mam nadzieję, że już będzie wszystko z głowy.
A ja mam dzisiaj dodatkowe stresy, bo na 17 do dentysty idę... eech, życie.
Malutkie właśnie powoli wychodzą z domku, chyba coraz lepsze mają humorki. Oby wszystko z nimi było ok. Od czasu do czasu kichną, co mnie trochę niepokoi, ale ponoć nie ma się czym przejmować. Wczoraj rozmawiałam z innym weterynarzem i powiedział mi, że on przez dzień też kaszle, prycha, kicha, to dlaczego świnka miała by nie kichnąć raz na jakiś czas?
A ja mam dzisiaj dodatkowe stresy, bo na 17 do dentysty idę... eech, życie.
Malutkie właśnie powoli wychodzą z domku, chyba coraz lepsze mają humorki. Oby wszystko z nimi było ok. Od czasu do czasu kichną, co mnie trochę niepokoi, ale ponoć nie ma się czym przejmować. Wczoraj rozmawiałam z innym weterynarzem i powiedział mi, że on przez dzień też kaszle, prycha, kicha, to dlaczego świnka miała by nie kichnąć raz na jakiś czas?

- joanna ch
- Posty: 5254
- Rejestracja: 24 cze 2014, 16:55
- Miejscowość: Warszawa Saska Kępa
- Kontakt:
Re: Nowy domownik w zastępstwe
korni... doktor się niepotrzebnie produkował bo zoologik przecież się nie przejmie tą informacją, grzyb, pasożyty i ciąża to norma sklepowa, nie mówiąc o dziadowskiej karmie itp itd.
Moja świnia z pasożytem parę dni temu oszalała, biegała w różne strony, nabrała strasznego przyspieszenia, wyrywała się i chciała gryźć. Więc wasze też może mają przeczulicę. No ale niezależnie od tego, oswajanie świniaków to dość powolny proces, a do tego jedne da się oswoić bardziej niż inne.
o, szkoda że nie pamiętasz jaki to lek.
Moja świnia z pasożytem parę dni temu oszalała, biegała w różne strony, nabrała strasznego przyspieszenia, wyrywała się i chciała gryźć. Więc wasze też może mają przeczulicę. No ale niezależnie od tego, oswajanie świniaków to dość powolny proces, a do tego jedne da się oswoić bardziej niż inne.
o, szkoda że nie pamiętasz jaki to lek.
- Lilith88
- Posty: 4733
- Rejestracja: 11 lis 2014, 20:35
- Miejscowość: Gdańsk
- Kontakt:
Re: Nowy domownik w zastępstwe
Czyli nie założyłaś książeczki ani nawet nie dostałaś wydruku z danymi z wizyty? Wiesz to naprawdę przydatna rzecz, mi niedawno weterynarz prawie wykończył świniaczka i nie dostałam od niego też żadnych informacji na temat tego co podał i teraz jestem przeczulona w tym temacie, bo inny weterynarz miał tylko informację ustną ode mnie a wiadomo, że to nie jest precyzyjne, świnkę udało się uratować ale w takiej sytuacji każda informacja jest cenna i mogło być różnie.
Re: Nowy domownik w zastępstwe
joanna ch
Dla mnie najważniejsze w tym momencie jest to, aby moje świniaki wydobrzały, a oswojenie przyjdzie samo z czasem. Są dwie, więc mają siebie nawzajem do wspierania. Mnie mojego Partnera całe dnie nie ma w domu, więc uznaliśmy, że kot, to zły pomysł, więc świnki, ponieważ uwielbiam te zwierzaki, od zawsze chciałam mieć, miałam już jedną w wieku 11 lat, ale to też było 15 lat temu. Uznałam, że chcę dwie, aby jedna drugą pocieszała, przytuliła, ogólnie aby się wspierały wzajemnie. Ważne by jadły, hasały razem, a oswojenie niech przyjdzie z czasem, powoli. Najważniejsze by były zdrowe i szczęśliwe.
Lilith88
Doktor założył kartotekę u siebie, spytał o imiona, przybliżony wiek, płeć znał, umaszczenie mniej więcej też pytał, jak wpisać, także myślę, że jeśli będę chciała cokolwiek od niego dostać na temat tego, co z nimi robił,co podał, jakie choroby przeszły, to nie będzie to problemem.
Nazwę leku podam Wam jutro, ponieważ jutro kupuję drugiej ten lek. Spytam dokładnie, co i jak.
Podaje się go na kark śwince, na skórę, więc trzeba odgarnąć włosy. Ja mam o tyle "źle", bo mam rozetki,a Lion (ten nowy) ma gęstszą sierść, więc dotrzeć do skóry będzie ciężko. Podobno nie powinno się dotknąć wtedy leku, jak jest już na śwince.
Właśnie przed chwilą wróciłam od dentysty, siedzę sobie z laptopem na łóżku i obserwuje świniaki. Jest chyba coraz lepiej, lekko popiskują, ale wychodzą, jedzą, zaglądają do misek. Lion chyba jest odważniejszy, ten, który jest u mnie dłużej, Splinter to naprawdę tchórz
, bierze jedzenie w ząbki i tylko na wstecznym cofa się do domku
.
Dla mnie najważniejsze w tym momencie jest to, aby moje świniaki wydobrzały, a oswojenie przyjdzie samo z czasem. Są dwie, więc mają siebie nawzajem do wspierania. Mnie mojego Partnera całe dnie nie ma w domu, więc uznaliśmy, że kot, to zły pomysł, więc świnki, ponieważ uwielbiam te zwierzaki, od zawsze chciałam mieć, miałam już jedną w wieku 11 lat, ale to też było 15 lat temu. Uznałam, że chcę dwie, aby jedna drugą pocieszała, przytuliła, ogólnie aby się wspierały wzajemnie. Ważne by jadły, hasały razem, a oswojenie niech przyjdzie z czasem, powoli. Najważniejsze by były zdrowe i szczęśliwe.
Lilith88
Doktor założył kartotekę u siebie, spytał o imiona, przybliżony wiek, płeć znał, umaszczenie mniej więcej też pytał, jak wpisać, także myślę, że jeśli będę chciała cokolwiek od niego dostać na temat tego, co z nimi robił,co podał, jakie choroby przeszły, to nie będzie to problemem.
Nazwę leku podam Wam jutro, ponieważ jutro kupuję drugiej ten lek. Spytam dokładnie, co i jak.
Podaje się go na kark śwince, na skórę, więc trzeba odgarnąć włosy. Ja mam o tyle "źle", bo mam rozetki,a Lion (ten nowy) ma gęstszą sierść, więc dotrzeć do skóry będzie ciężko. Podobno nie powinno się dotknąć wtedy leku, jak jest już na śwince.
Właśnie przed chwilą wróciłam od dentysty, siedzę sobie z laptopem na łóżku i obserwuje świniaki. Jest chyba coraz lepiej, lekko popiskują, ale wychodzą, jedzą, zaglądają do misek. Lion chyba jest odważniejszy, ten, który jest u mnie dłużej, Splinter to naprawdę tchórz

