Dokładnie ten Manco. Od dzisiaj zwany już Bysiem.
Co do balustrady, to faktycznie, zdjęliśmy ją i Funiek ma radochę wskakując na górę. Dziękuję za radę!
Wczoraj pojawił się u nas Bysio. I dopiero, gdy go poznałam, spokojnego i zrównoważonego (mimo młodego wieku), zrozumiałam, że Funiek to straszny oszołom!
Bysio jest jeszcze zestresowany, cichutki i grzeczny. Ożywia się, gdy miziam go na kolanach. Funiek natomiast, bez przerwy biega jak szalony, podskakuje i wyczynia przeróżne wariacje, a z kolan już po chwili ucieka. Zabawny z nich duet, taki ogień i woda.
Przyznam, że trochę się bałam, jak przebiegnie zapoznanie moich świnkowych facetów, ale na szczęście się dogadali. Było troszkę przepychanek, wskakiwania na siebie nawzajem i turkotania, ale ząbki nie poszły w ruch.

Młodszy i mniejszy Funio uznał w końcu przywództwo większego samczyka.
Teraz siedzą razem w klatce i kiedy wyjmuję Bysia, Funiek bardzo za nim płacze. Nie rozumiem tylko, co chcą sobie przekazać, gdy kręcą przed nosem drugiego świnka tyłeczkiem.

Później zwykle rozpoczyna się gonitwa. To jakaś prowokacja?
Generalnie chłopaki się dogadują, biegają razem po pokoju i niemal nie odstępują siebie na krok. Można powiedzieć, że zapoznanie zakończyło się sukcesem!
A tutaj kilka zdjęć z ich pierwszego wspólnego wieczoru:
Tutaj już się troszkę uspokoili, ale początkowo, gdy Bysiu chciał coś capnąć, Funiek wskakiwał do miski (nie tej, obok stała większa), zakrywając całą zawartość... To dopiero metoda!

Mina Bysia "Zabierzcie go ode mnie!"

I zgodne chłopaki, już na mniejszej przestrzeni:
