Witam was serdecznie,jestem na forum od niedawna heh bo od niedawna mam proski.Mam wielki problem bo proski moje nie chca sie dogadac

Moj starszy swinek to Stefan,w pazdzierniku wzielam go od kolezanki jako juz ponad 2,5 letniego kawalera.Duzo musielismy sie razem nauczyc bo malo sie nim zajmowali w pierwszym domku

w ogole z klatki nie wychodzil albo sporadycznie. Dopiero u mnie swinek sie rozkrecil choc do klatki zawsze biegiem. Pomyslalam,ze sprawie mu kolege i tak trafilam na SPSM.Tak wiec po wielu mailach (mieszkam jeszcze w Londynie) przyjechalam na swieta do Pl i zaadoptowalam Emeta teraz juz Rico

Radosc wielka do czasu niestety .po kilku dniach od spotkania chlopakow zaczelo sie,Rico zaczal gwalcic namietnie Stefana ,ten nawet zaczal z klatki wyskakiwac gdzie nigdy tego nie robil,mial chlopak po dziurki w nosie nowego iduzo mlodszego kolegi. Trwalo to z poltora miesiaca,w koncu zaczelo sie uspakajac i doszlo do spokojnego zycia.Razem jedli,spali niedaleko,itp. Az w koncu zabralam ich na trawe bo byla piekna pogoda i cos stuknelo Stefana i zaczal gryzc Rico

Rico juz nawet nie chce do klatki wchodzic

tak sie boi.Nie wiem co robic czy dalej na sile ich laczyc czy juz dac sobie spokoj i miec dwie klatki???? Na wybiegi puszczam ich razem ale siedza daleko,Rico zaraz ucieka jak Stefan podchodzi.Ratujcie bo nie wiem co robic.